top of page

Co powiedziałbym sobie, czyli DJ-owi S2GRA z Wrocławia, gdybym mógł przenieść się do 2004 roku?

2 dni temu
6 minut(y) czytania

Gdyby tak można było przenieść się w czasie....

Jest rok 2004. Spotykam siebie sprzed lat.

Młodszy, trochę bardziej naiwny, z głową pełną pomysłów i przekonaniem, że jak człowiek wkłada w coś serce to co może pójść nie tak? Podstawa to dobrze przygotować muzykę, kupić odpowiedni sprzęt i wszystko jakoś się potoczy. Przecież będę robił to co lubię.

Patrzę na niego i myślę:

„Młody… na co ty się porywasz? Ale skoro już, to mam Ci kilka rzeczy do powiedzenia.”

Zakładając firmę S2GRA jeszcze nie wiedziałem, że właśnie zaczyna się historia, która potrwa zdecydowanie dłużej, niż mogłem przypuszczać.


S2GRA z Wrocławia, gdybym mógł przenieść się do 2004 roku?
Co powiedziałbym młodemu sobie?

S2GRA z Wrocławia – historia, której nie dało się zaplanować

Najpierw jedna rzecz, żebyśmy mieli jasność.

Nie zacząłem grać w 2004 roku. Wcześniej pracowałem w radiu i grałem w klubach jako DJ klubowy. Z muzyką i graniem jestem związany właściwie od gówniarza. To właśnie wtedy zaczynałem budować doświadczenie, które później przełożyło się na pracę zawodową.

2004 rok to dla mnie przede wszystkim początek prowadzenia firmy.

I gdybym mógł wtedy powiedzieć sobie jedną rzecz, powiedziałbym:

„Nie próbuj przewidzieć wszystkiego. Po prostu rób swoje i ucz się po drodze.”

Bo przez kolejne lata zmieniło się praktycznie wszystko.

Sprzęt, technologia, powstały media społecznościowe.

Zmienił się sposób organizowania wesel, urodzin, jubileuszy czy innych imprez. Oczekiwania klientów i sposób w jaki ludzie szukają DJ-a, a co istotne - ważny jest sposób, w jaki DJ prowadzi imprezę. Jedno jednak zostało bez zmian.

Ludzie chcą się dobrze bawić.

I właśnie tego przez lata nauczyłem się najbardziej.


Pierwszy błąd? Myślałem, że najważniejsza jest muzyka

Dzisiaj może zabrzmieć to dziwnie, szczególnie z ust DJ-a.

Ale kiedy zaczynałem, wydawało mi się, że najważniejsze jest to, co puszczę.

Dobry kawałek, fajny mix, skupiałem się jak zrobić dobre przejście, jak ułożyć odpowiednią playlista.

Oczywiście muzyka nadal jest podstawą. Bez niej DJ nie istnieje.

Ale po latach wiem, że dobry DJ na wesele nie prowadzi imprezy playlistą. Prowadzi ją ludźmi.

Podstawa to nauczyć się patrzeć i obserwować.

Słuchać, widzieć i reagować.

Czasami zmienić plan a czasami zagrać piosenkę, której nie miało się w planach.

I właśnie tutaj nauczyłem się jednej z najważniejszych rzeczy:

nie gram dla siebie. Gram dla ludzi, którzy są przede mną.

To brzmi banalnie.

Ale uwierzcie mi – potrzeba trochę czasu, żeby naprawdę to zrozumieć.


Drugi błąd? Chciałem być przygotowany na wszystko

Dzisiaj trochę się z tego śmieję.

Kiedyś człowiek chciał mieć przygotowaną muzykę na każdą sytuację.

Każdy gatunek, każde pokolenie, spełniać każde życzenie i być przygotowanym na każdy możliwy scenariusz.

A potem przychodzi zagrać wesele czy urodziny i okazuje się, że ktoś właśnie chce utwór, którego nie przewidziałem nawet w najbardziej odjechanym scenariuszu. I wtedy zaczyna się prawdziwa praca.

Bo DJ, konferansjer i wodzirej nie może być tylko operatorem sprzętu.

Musi być trochę obserwatorem, trochę psychologiem, czasami negocjatorem, a w ekstremalnych przypadkach nawet człowiekiem od rozwiązywania problemów, o których istnieniu nie ma i nie będzie miał pojęcia do momentu kiedy się z tym nie zetknie.

Dlatego dzisiaj powtarzam:

Przygotowanie jest ważne. Ale jeszcze ważniejsza jest umiejętność reagowania i improwizowania.


Trzeci błąd? Myślałem, że dobry sprzęt zrobi robotę za mnie

Oj…

Tutaj młody DJ S2GRA dostałby ode mnie wykład. 😂

Oczywiście profesjonalne nagłośnienie, światła, mikrofony, konsola DJ-ska i cała oprawa techniczna są bardzo ważne. Przez lata inwestowałem w sprzęt, bo wiem, jak ogromne znaczenie ma jakość dźwięku i odpowiednia oprawa wizualna.

Ale sprzęt nie czyta parkietu. Nie widzi, że ludzie właśnie zaczynają się rozkręcać.

Sprzęt nie zauważy, że trzeba zmienić tempo i nie wie, że państwo młodzi właśnie patrzą na parkiet i czekają na coś konkretnego.

Najlepszy sprzęt nie uratuje imprezy mocą wzmacniacza czy błyskiem lamp.

Dlatego dzisiaj, kiedy przygotowuję oprawę muzyczną wesela, eventu czy imprezy firmowej, technika jest dla mnie narzędziem.

Nie celem - celem są ludzie!


Czwarty błąd? Za bardzo przejmowałem się tym, żeby wszystko było idealnie

To chyba jeden z tych błędów, z których po latach śmieję się najbardziej.

Bo człowiek chce, żeby wszystko było perfekcyjne.

Idealne przejście, idealny timing, wszystko musi być idealne.

A życie mówi:

„Zaczekaj chwilę, potrzymaj mi mikrofon, musisz rozłożyć sprzęt w innym miejscu” 😂

Ktoś się spóźni, ktoś zmieni zdanie a jeszcze ktoś inny poprosi o zupełnie inną muzykę, w dodatku harmonogram imprezy się rozjeżdża.

Dziecko wbija na parkiet w środku ważnego momentu. Kuzyn pana młodego o 23:47 stwierdził, że koniecznie musi zaśpiewać a na oczepinach okazuje się ze brakuje młodych. I nagle cały perfekcyjny plan można odłożyć na bok.

Dzisiaj wiem, że dobra impreza nie musi być idealna.

Ma być prawdziwa, mieć emocje, momenty spontaniczne, trzymać energię,

i przede wszystkim – ludzie mają ją dobrze wspominać.


Czego nauczyły mnie wesela?

Przez lata prowadzenia imprez nauczyłem się, że każde wesele jest inne.

Można mieć doświadczenie, dobry repertuar oraz najlepsze nagłośnienie i oświetlenie. Można mieć przygotowany scenariusz ale nie można mieć gotowego przepisu na ludzi.

Dlatego przed każdą imprezą chcę wiedzieć:

Kim są osoby, dla których gram?

Jakiej muzyki słuchają?

Jakich utworów absolutnie nie chcą?

Czy mają konkretne tradycje?

Jak chcą wykorzystać rolę DJ-a i konferansjera?

Czy oczekują bardziej spokojnego prowadzenia, czy energicznej zabawy?

Czy chcą zabaw i animacji, czy wolą, żeby muzyka zrobiła całą robotę?

To są szczegóły, które robią różnicę.

Jeżeli interesuje Cię, jak podchodzę do prowadzenia imprez, możesz zajrzeć do zakładki 👉Muzyka, którą czaruje S2GRA


Nie każda impreza potrzebuje tego samego DJ-a

To kolejna rzecz, którą zrozumiałem dopiero z czasem.

Nie ma jednego modelu dobrej imprezy.

Jedni chcą dużo zabaw, inni nie chcą ich prawie wcale.

Jedni chcą klasyczne wesele, inni chcą imprezę bardziej klubową.

Jedni kochają disco polo, a inni nie chcą go słyszeć ani przez sekundę. 😉

Jedni chcą DJ-a, który przede wszystkim miksuje muzykę.

Inni potrzebują również konferansjera i wodzireja, który poprowadzi gości przez kolejne punkty imprezy.

I właśnie dlatego nie wierzę w podejście:

„Mam jeden gotowy schemat i robię każdą imprezę tak samo.”

Nie.

Każda impreza ma swoich bohaterów.


Radio nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy

Mikrofon.

Niby prosty przedmiot a jednak potrafi nauczyć pokory. 😉

Praca głosem, radio, konferansjerka i prowadzenie imprez nauczyły mnie, że czasami mniej znaczy więcej.

Nie trzeba mówić bez przerwy.

Nie trzeba komentować każdej piosenki.

Nie trzeba być cały czas na pierwszym planie.

Dobry konferansjer powinien wiedzieć również, kiedy zejść ze sceny i pozwolić ludziom bawić się bez niego.

To jest trochę podobne do DJ-owania.

Dobry, doświadczony DJ nie musi co pięć minut przypominać wszystkim, że jest DJ-em. Jeżeli parkiet żyje, to znaczy że DJ perfekcyjnie wykonuje swoją robotę.


A czego powiedziałbym samemu sobie w 2004 roku?

Że nie wszystko musi wydarzyć się od razu.

Nie musisz mieć najlepszego sprzętu i nie musisz być najlepszy ale musisz mieć serce do tego co robisz i być ciekawy ludzi i muzyki.

Reszta przyjdzie z czasem.

Doświadczenie przyjdzie.

Pewność siebie przyjdzie.

Nowe pokolenia przyjdą.

Nowe technologie przyjdą.

A Ty będziesz się razem z tym wszystkim zmieniał i co ważne - pamiętaj: nigdy nie przestawaj się uczyć i wyciągać wnioski.

Bo branża DJ-ska jest trochę jak muzyka.

Stoisz w miejscu tylko przez chwilę i okazuje się że zaczynasz wszystko od początku.


Po ponad 20 latach nadal mam z tego fan.

Kiedy prowadzę wesele we Wrocławiu, imprezę firmową, urodziny czy event, czasami patrzę na ludzi na parkiecie i przypominam sobie tego młodego gościa z 2004 roku.

I myślę: „Miałeś chłopie trochę racji.”

Nie wiedziałeś dokładnie, dokąd to wszystko pójdzie.

Ale dobrze czułeś, że muzyka i ludzie to będzie dobre połączenie.

Dzisiaj wiem już, że największą nagrodą nie jest kolejny sprzęt, kolejny realizowany event czy kolejna godzina za konsolą.

Najlepszy moment przychodzi wtedy, kiedy po imprezie ktoś podchodzi i mówi:

„Sławomir rozwaliłeś system, ale to była impreza!”

I wtedy wiem, że było warto.


Jeżeli chcesz zobaczyć, jak wygląda prowadzenie wesela, zajrzyj tutaj: 👇

A jeśli interesuje Cię połączenie muzyki, prowadzenia imprezy i konferansjerki, zajrzyj również do 👉DJ Konferansjer Wrocław – Muzyka, Prowadzenie i Styl.


A młodemu S2GRA powiedziałbym jeszcze jedno…

Nie przejmuj się tym, że nie wiesz, co będzie za 20 lat.

Bo prawdopodobnie i tak byś nie uwierzył.

Nie uwierzyłbyś, że będziesz miał za sobą tyle imprez.

Nie uwierzyłbyś, ile razy zmienią się zasady gry w trakcie jej trwania.

Nie uwierzyłbyś, jak pokoleniowo zmieni się muzyka.

Nie uwierzyłbyś, ilu ludzi poznasz.

I przede wszystkim…

Nie uwierzyłbyś, że po tylu latach nadal będzie Ci się chciało w piętek i sobotę wieczorem rozstawić sprzęt, włączyć światła, odpalić muzykę i zobaczyć ten pierwszy taniec na parkiecie.

A jednak.

I tak strzeliło ponad 20 lat od 2004 → 2026. Jaki z tego morał?

Byle by zdrowie było to lecę dalej. 🎧


👉Zajrzyj na mojego bloga - znajdziesz tam porady, aktualne ceny i ciekawostki związane z branżą weselną i eventową. Poniżej przykładowe wpisy.

🎧Kliknij w obrazek 👇


S2GRA z Wrocławia
Miało być tani DJ i było tanio 😂

S2GRA z Wrocławia
Kto płaci za ZAiKS?

S2GRA z Wrocławia
A może nie koniecznie DJ ?

Więcej tematów blogowych od S2GRA:



Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page